Słodki budyń bez cukru (super tani)

Budyń bez cukru? To raczej nie problem. Możemy kupić w sklepach ze zdrową żywnością syrop z agawy lub inny zdrowszy zamiennik cukru, jednak zazwyczaj są to bardzo drogie rzeczy które kupujemy „od święta” (np. syrop z agawy ok 14zł / 250gr) i niekoniecznie chcemy je wlewać do zwykłego budyniu :).

Oto mój pomysł na tani, słodki i zdrowy budyń :).

słodki budyń bez cukru

Składniki na 4 małe porcje lub 2 duże:
1) 1l mleka roślinnego (polecam zajrzeć tutaj – przepis jak błyskawicznie zrobić tanie domowe mleko roślinne)
2) 4 nieco czubate łyżki skrobi ziemniaczanej
3) 2 łyżki kakao (lub karobu jeśli ktoś nie jada kakao)
4) ok 300g daktyli suszonych (można też użyć rodzynek, jednak polecam daktyle, bo dają delikatny „karmelowy” smak, rodzynki za to mają kwaskowaty posmak, który nie do końca pasuje do budyniu).

Sposób przygotowania:

0) Moczymy daktyle w gorącej wodzie by namiękły i łatwiej się blenderowały.
1) Robimy mleko roślinne – blenderujemy szklankę zalanych gorącą wodą płatków owsianych z 3-4 szklankami wody. Odcedzamy. Do mleka wrzucamy namoczone daktyle bez wody. Blenderujemy chwilę do uzyskania gładkiej masy. Mleko przybierze teraz karmelowy kolor i nieco gęstą konsystencję.

słodki budyń bez cukrusłodki budyń bez cukru

Możemy odcedzić pozostałości po daktylach, lub je zostawić, jeśli nie zależy nam na nieskazitelnej konsystencji budyniu.

2) Odlewamy szklankę i mieszamy z 4 łyżkami skrobi ziemnaczanej i 2 łyżkami kakao. Pozostałe mleko wlewamy do garnka i czekamy aż zacznie się gotować.

Jeśli lubimy mniej zwarty, kremowy budyń możemy użyć płaskich łyżek skrobii, jeśli lubimy bardzo zwarty – weźmy bardzo czubate łyżki.

3) Wlewamy szklankę zimnego mleka ze skrobią ziemniaczaną i kakao do gotującego się mleka. Mieszamy szybko i gotujemy jeszcze chwilę by pozbyć się surowego smaku skrobi ziemniaczanej.

Tak gęste owsiane mleko nie będzie się gotować jak woda czy zwykłe mleko. Gdy pojawią się bąble można wlewać, zbyt długie trzymanie na ogniu bez mieszania może szybko skutkować przypaleniem.

Żeby ułatwić sobie mieszanie i uniknąć grudek warto mieszać trzepaczką. Jest to naprawdę znacznie wygodniejsze i szybsze niż łyżka.

Pierwszy wegański tort

Czy ktoś powiedział, że weganie muszą sobie odmawiać przyjemności? Hmm.. Nie wiem, kto to wymyślił, ale z pewnością był to, ktoś kto nigdy nie był weganinem :). Dzisiaj z okazji urodzin mamy nadarzyła się okazja by spróbować zrobić pierwszy tort wegański w życiu.

tort wegański

Składniki na biszkopt:

  1. 1,5 szklanki mąki
  2. 1 szklanka mleka roślinnego
  3. 2 łyżki kakao
  4. 6 łyżek oleju
  5. 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  6. szczypta soli
  7. pół szklanki cukru (ja użyłam brązowego)

Składniki na krem:

  1. 2 budynie waniliowe
  2. 3 szklanki mleka roślinnego
  3. margaryna wegańska (np. Maryna)
  4. 4 łyżki cukru pudru
  5. pół szklanki wiórków kokosowych

Ponadto:

  1. Brzoskwinie w puszce (zachować z nich syrop)
  2. Coś do ozdobienia tortu
  3. Sok z cytryny

Tort wegański

Sposób przygotowania:
Biszkopt:
Łączymy składniki suche, osobno mokre, potem łączymy je razem i wrzucamy do piekarnika na 25min w 180*C. Studzimy i przekrawamy na 3 lub 2 części.

Krem:
Ugotowane 2 opakowania budyniu w 3 szklankach mleka roślinnego (ma być bardziej gęsty niż normalnie) studzimy. Ucieramy margarynę z cukrem pudrem i wiórkami kokosowymi (można zrezygnować z tych wiórków, mi akurat średnio pasują). Dodajemy budyń i dalej ucieramy na kremową masę.

Dalsze kroki
Płaty biszkoptu nasączamy w syropie z brzoskwiń z sokiem z cytryny. Ja to zrobiłam w szklanym naczyniu na tartę, większym niż forma w której piekłam biszkopt.
Kładziemy namoczony biszkopt i smarujemy kremem, nakładamy pokrojone w paski brzoskwinie.

Tort wegański

Na to nakładamy kolejną warstwę biszkoptu i kolejną warstwę kremu i brzoskwiń. Całość dekorujemy kremem również po bokach i np. sosem czekoladowym. Ja akurat użyłam kupnego sosu dr. oetkera. Różyczki również kupione :).

Wegański tort

Smacznego :).

Weekend i gotowanie – pizza :)

W końcu w weekend, więc można znaleźć trochę czasu na gotowanie i wege odkrycia kulinarne :).

Tak więc w ramach nadrabiania zaległości na blogu sobotnia wegańska pizza. Przed chwilą przypadkowo zobaczyłam na facebooku u pewnej weganki.. jest to tak zwana pizza z niczym (bo bez sera) :D.

Chwila zastanowienia przed rozpoczęciem gotowania..

Weganie w kuchni

I tym razem ciasto na pizzę robił Piotrek, z kupionej specjalnej mąki na pizzę (w której były już zawarte drożdże i inne cuda) i według przepisu na opakowaniu tej mąki. Wyszło ostatecznie w miarę ok, ale musieliśmy mocno zmodyfikować ten przepis, żeby ciasto miało odpowiednią konsystencję – nie wiem jak to się stało :)).

Wegańska pizza

Osobiście nie jestem entuzjastką takich wynalazków, myślę, że lepsze ciasto wychodziło nam ze zwykłej mąki i na to ciasto podaję przepis:

Składniki na ciasto do pizzy:

  1. Ok. 2 szklanki zwykłej białej mąki
  2. Ok. 0.5 szklanki wody
  3. 20g świeżych drożdży
  4. pół łyżeczki soli
  5. pół łyżeczki cukru
  6. 3 łyżki oleju lub oliwy

Składniki na sos pomidorowy:

  1. Opakowanie pomidorów z puszki lub 2-3 świeże podmidory
  2. Ząbek czosnku
  3. Zioła prowansalskie wedle uznania
  4. Sól i pieprz do smaku

Od pomidorów odcinamy twarde „dupki”, przeciskamy ząbek czosnku przez praskę, dodajemy ziół i soli do pieprzu. Wszystko rozgniatamy widelcem lub blenderem. Wrzucamy na patelnię i gdy zgęstnieje do odpowiedniej konsystencji zdejmujemy z ognia.

Robimy zaczyn drożdżowy (rozgniatamy drożdże z cukrem i dodajemy ciepłej wody i 4 łyżki mąki. Czekamy aż wyrośnie pod przykryciem ok kwadrans – w tym czasie możemy kroić warzywa na pizzę). Dodajemy zaczyn drożdżowy do mąki z solą i oliwą i zagniatamy całość. Ciasto powinno być elastyczne, mieć nieco śliską powierzchnię (dzięki olejowi) i nie przywierać do rąk. Zostawiamy na jakieś 10 min pod ściereczką i przygotowujemy do końca składniki na pizzę. U nas było to:

  1. Pieczarki (podsmażone na patelni wcześniej)
  2. Pomidory
  3. Cukinia
  4. Oliwki
  5. Papryka (głównie na części Piotra – dla mnie fuu :D)
  6. Trochę brokuła

Wegańska pizza przed upieczeniem

Ciasto rozwałkujemy na okrąg.. lub prostokąt i wrzucamy na blachę. Podpiekamy w piekarniku ok 5min w 240*C żeby wytworzyła się delikatna „skorupka”. Jeśli od razu posmarujemy sosem i posypiemy składnikami ciasto przejdzie wilgocią i się nie upiecze.

Gdy ciasto się trochę podpiecze wyciągamy je i smarujemy sosem pomidorowym i posypujemy składnikami.

Wrzucamy do piekarnika na kolejne ok. 10min w tej samej temperaturze (240*C).

Wegańska pizza

Smacznego 😉

Domowe mleko sojowe i arachidowe (lub z dowolnych innych orzechów)

Póki co kupne mleka roślinne są niestety bardzo drogie w Polsce (póki co, bo koszt ich produkcji jest bardzo niski w porównaniu do krowiego) i gdybyśmy chcieli kupować je tak często jak kupowaliśmy mleko krowie, bardzo znacząco obciążyło by to nasz domowy budżet. Na szczęście można też te mleka przyrządzić w domu. Okazuje się to bardzo proste i łatwe, a zajmie nam nie więcej niż czas potrzebny na ugotowanie brązowego ryżu (30 min).

Mleko arachidowe

Składniki:

  1. 1 szklanka orzechów
  2. 4 szklanki wody

Potrzebne będą:

  1. Blender
  2. Gaza opatrunkowa
  3. Szklanka
  4. Dzbanek, butelka lub miska

Sposób przygotowania:

Orzechy namaczamy na noc lub ok 3h w wodzie, by nieco zmiękły i łatwiej było blenderowi się z nimi rozprawić. Wrzucamy je po namoczeniu do blendera i dolewamy tyle wody by na szklankę orzechów przypadało ok 4 szklanki wody.

Włączamy blender i pozwalamy mu się rozprawić z orzeszkami. Następnie nakładamy gazę na dzbanek / miskę / garnek do którego będziemy przelewać nasze mleko. Przelewamy mleko przez tą gazę, będą się na niej zbierać pozostałości orzeszków. Odciskamy z resztek mleka to co nam się zebrało na gazie. W efekcie powinno nam powstać ok litra mleka roślinego i szklana „okary” orzeszkowej. Możemy dodać ją do naleśników, wegańskich muffonów czy wegańskich kotletów np. z kaszy lub ryżu.

Mleko orzechowe domowej roboty ma to do siebie, że się rozwarstwia gdy stoi dłuższy czas. Jest to związane z dużą zawartością tłuszczu w orzechach (mleko sojowe już się tak nie zachowuje), żeby tego uniknąć należałoby dodać do niego jakiś emulgator. Mi jednak to rozwarstwianie nie przeszkadza, nie dzieje się to aż tak szybko i można spokojnie pomieszać by wróciło do jednolitej konsystencji.

Mleko u nas stało max 3 dni, domowej roboty bardzo szybko schodzi (nie szkoda go, tak jak tego za 8zł / litr :D).



Mleko sojowe

Składniki:

  1. Filiżanka suchych nasion soi
  2. 4 szklanki wody

Potrzebne będą:

  1. Blender
  2. Szklanka
  3. Garnek
  4. Dzbanek o poj. ok litra lub większy
  5. Gaza opatrunkowa

Sposób przygotowania:

Przygotowanie mleka sojowego jest troszkę bardziej skomplikowane niż mlek orzechowych, jednak nadal łatwe i możliwe do wykonania dla każdego.

Najpierw namaczamy soję na noc. Z ok filiżanki powinna nam się zrobić pełna szklanka soi lub nawet więcej. Odlewamy wodę w której się moczyła przez noc, wrzucamy do blendera z 4 szklankami wody. Blenderujemy na gładką masę. Przesączamy przez gazę by oddzielić tzw. okarę od mleka. Wylewamy odsączone mleko do garnka. Gotujemy aż zacznie się unosić piana i mleko będzie chciało wykipieć. Wtedy dolewamy trochę zimnej wody, piana opadnie. Pozwalamy mu dochodzić do wrzenia i unoszenia się piany 3 do 5 razy (dzieje się to dość szybko).

Wyłączamy ogień i mleko mamy gotowe. Mi nigdy jeszcze nie zajęło to więcej czasu niż 30 min, a w czasie gdy mleko się gotuje możemy robić inne rzeczy w kuchni – nie trzeba stać nad nim cały czas, tylko obserwować czy nie zaczyna kipieć.

Mleko sojowe zachowuje się i smakuje identycznie jak sklepowe. Można dodać troszkę miodu, cukru czy np. syropu z agawy (polecam) do dosłodzenia.



Z okary jaka nam została można zrobić kotlety, dodać do ciasta etc. Zawiera bardzo dużo białka, tylko trzeba ją poddać obróbce termicznej – to w zasadzie surowa soja, na surowo może spowodować nieprzyjemności żołądkowe.

Takie mleko może postać w lodówce kilka dni, ale z doświadczenia wiem, że raczej szybko schodzi. Koszt filiżanki soi to 1-2zł i wychodzi nam z tego ponad litr mleka :).