Nowy rok coraz bliżej… wspomnienia z początków weganizmu

Przypomniało mi się dzisiaj podczas zajadania się naleśnikami i wegańskim tiramisu (gdy będę je robić następnym razem wrzucę na bloga koniecznie) jak rok temu z Piotrkiem zaczęliśmy się zastanawiać nad przejściem na weganizm. Z tego co pamiętam zaczęliśmy o tym myśleć jeszcze przed zeszłymi Świętami Bożego Narodzenia i już wtedy mieliśmy plany by wystrzegać się nabiału. Pamiętam, że wtedy jeszcze nie byliśmy w pełni przekonani ani pewni swojego wyboru, jednak ta pewność i siła przekonania przyszła z czasem.

dish

Zanim się zdecydowaliśmy obawiałam się, że przechodząc na weganizm rezygnuję z wielu rzeczy, które naprawdę lubię jeść jak naleśniki, ciasta, racuchy, kotlety z kaszy / soczewicy i wszystko do czego wtedy dodawałam jajek lub innego nabiału. Podsumowując z perspektywy roku z niczego z tych rzeczy nie zrezygnowałam, za to przekonałam się jak wiele rzeczy można zrobić bez jajek i nabiału smacznie i zdrowo (jak np. wspomniane tiramisu <3).

dairy

Weganizm w ogóle nie okazał się wyrzeczeniem, a wręcz przeciwnie. Z jednej strony dzięki wykluczeniu działu z nabiałem z zakupów odkryłam mnóstwo nowych smaków, warzyw i potraw o których istnieniu nie miałam pojęcia. Dzięki temu też w końcu zaczęłam się odżywiać znacznie bardziej kompletnie, dostarczać sobie większej ilości i w bardziej zróżnicowanej formie składników odżywczych. Z drugiej strony wszystko co jem nie ma szkodliwego wpływu na moje ciało (pomijając cukier, ale ten temat też poruszę w tym wpisie) i nie powoduje „obciążenia” ciała, jakie towarzyszyło mi niegdyś po zjedzeniu niemal każdego posiłku.

healthfood

Nasze przechodzenie na weganizm nie było szokowe, pamiętam, że jeszcze długo po podjęciu decyzji wystrzegania się nabiału używaliśmy jajek z wolnego wybiegu (mniej więcej do Wielkanocy), jednak z czasem po prostu same moje ciało zaczęło bardzo zdecydowanie odrzucać jaja. Pamiętam, że na Wielkanoc Piotr robił majonez własnej roboty i jego smak mnie odrzucał tak samo jak smak jaj w każdej innej formie. W ten sposób moje ciało samo wymusiło zrezygnowanie do końca z jaj mimo, że mój „rozsądek” obawiał się tego kroku i go odsuwał w czasie.

nuts

Pamiętam też, że jeszcze na początku zdarzało mi się od czasu do czasu skusić się na jakiś nabiał (zwłaszcza ser Mozarella lub przez niedoczytanie składu w jakimś produkcie) jednak później bardzo tego żałowałam. Pomijając kaca moralnego, doznawałam jeszcze intensywniej tego uczucia obciążenia ciała, produkcji śluzu w buzi związanego z konsumpcją nabiału (biały nalot na języku) itd.

Tak naprawdę te ok 8 miesięcy ścisłego weganizmu (od kwietnia) to i tak wciąż początki, dopiero niedawno postanowiłam całkowicie pozbyć się kosmetyków które są testowane na zwierzętach i zaopatrzyć się tylko w cruelty-free. Daje to cichą i miłą satysfakcję.

Niedawno też postanowiłam przez kilka dni śledzić swoją dietę przy pomocy aplikacji przeglądarkowej cronometer. Jest to aplikacja, która wylicza zaspokojenie dziennego zapotrzebowania na różne składniki w oparciu o dane z różnych baz żywności, m.in. USDA. To co mnie zaskoczyło to 100% pokrycie białka i wszystkich aminokwasów, natomiast niedostatek witamin. Polecam wszystkim, weganom i nie weganom, taki eksperyment, bo w ten sposób (nawet biorąc pod uwagę niedoskonałość takich pomiarów – np. dotyczące witaminy D albo B12) możemy łatwo i obiektywnie zobaczyć czego nam brakuje. To co mnie zdziwiło w tym cronometrze, to że warzywa gotowane są podliczane jako bogatsze w witaminy niż surowe…

składniki odż

Natomiast jeśli chodzi o cukier, postanowiłam na razie przez 3 tygodnie nie spożywać go (jedynie dopuszczam syrop z agawy), zobaczymy jaki będzie tego efekt dla cery i samopoczucie. Chciałabym w ogóle go wyeliminować, ale nie wiem jak to będzie bo np. na przyszły rok chciałabym zrobić własne przetwory i syropy, a nie wiem czy to jest możliwe bez zwykłego cukru… Chociaż w sumie biorąc pod uwagę, że jest coś takiego jak dżemy Łowicza 100% owoców, które zawierają 100g owoców na 100g dżemów widocznie da się tak zrobić.

Więc zobaczymy, tyle jeśli chodzi o wegańskie refleksje z poprzedniego roku i plany na następny (w planach jest też chęć częstszego dodawania przepisów na bloga oczywiście..:).

Reklamy

Zupa z dyni

Dynia, królowa jesieni :). Przynajmniej mi się tak kojarzy. Dziś przepis na rozgrzewającą zupę z dyni.

wegańska zupa z dyni

Składniki:

  1. Mniej więcej ćwierć dynii
  2. 3 marchewki
  3. ćwierć selera
  4. 2 duże łyżeczki gałki muszkatołowej
  5. łyżeczka pieprzu
  6. szczypta soli
  7. kilka malutkich plasterków świeżej papryczki chili, lub trochę sproszkowanej
  8. nie duża łyżeczka sproszkowanego imbiru
  9. puszka mleka kokosowego

wegańska zupa z dyni


Przygotowanie:

Mleko kokosowe wkładamy na noc do lodówki lub na 1-2h do zamrażalnika, by oddzieliła się od niego gęsta śmietana.

Marchew kroimy na talarki, seler w kostkę. Dynię obieramy i usuwamy z niej pestki i środek. Kroimy na kawałki. Dodajemy przyprawy i gotujemy wszystko ok. 30-40min w ilości wody do poziomu warzyw.

Po ostudzeniu blenderujemy by otrzymać dość gładką konsystencję. Dodajemy śmietanę kokosową i ew. pietruszkę / koperek wg uznania.

Najlepiej podawać z ryżem :).

Smacznego.

Pierwszy wegański tort

Czy ktoś powiedział, że weganie muszą sobie odmawiać przyjemności? Hmm.. Nie wiem, kto to wymyślił, ale z pewnością był to, ktoś kto nigdy nie był weganinem :). Dzisiaj z okazji urodzin mamy nadarzyła się okazja by spróbować zrobić pierwszy tort wegański w życiu.

tort wegański

Składniki na biszkopt:

  1. 1,5 szklanki mąki
  2. 1 szklanka mleka roślinnego
  3. 2 łyżki kakao
  4. 6 łyżek oleju
  5. 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  6. szczypta soli
  7. pół szklanki cukru (ja użyłam brązowego)

Składniki na krem:

  1. 2 budynie waniliowe
  2. 3 szklanki mleka roślinnego
  3. margaryna wegańska (np. Maryna)
  4. 4 łyżki cukru pudru
  5. pół szklanki wiórków kokosowych

Ponadto:

  1. Brzoskwinie w puszce (zachować z nich syrop)
  2. Coś do ozdobienia tortu
  3. Sok z cytryny

Tort wegański

Sposób przygotowania:
Biszkopt:
Łączymy składniki suche, osobno mokre, potem łączymy je razem i wrzucamy do piekarnika na 25min w 180*C. Studzimy i przekrawamy na 3 lub 2 części.

Krem:
Ugotowane 2 opakowania budyniu w 3 szklankach mleka roślinnego (ma być bardziej gęsty niż normalnie) studzimy. Ucieramy margarynę z cukrem pudrem i wiórkami kokosowymi (można zrezygnować z tych wiórków, mi akurat średnio pasują). Dodajemy budyń i dalej ucieramy na kremową masę.

Dalsze kroki
Płaty biszkoptu nasączamy w syropie z brzoskwiń z sokiem z cytryny. Ja to zrobiłam w szklanym naczyniu na tartę, większym niż forma w której piekłam biszkopt.
Kładziemy namoczony biszkopt i smarujemy kremem, nakładamy pokrojone w paski brzoskwinie.

Tort wegański

Na to nakładamy kolejną warstwę biszkoptu i kolejną warstwę kremu i brzoskwiń. Całość dekorujemy kremem również po bokach i np. sosem czekoladowym. Ja akurat użyłam kupnego sosu dr. oetkera. Różyczki również kupione :).

Wegański tort

Smacznego :).

Weekend i gotowanie – pizza :)

W końcu w weekend, więc można znaleźć trochę czasu na gotowanie i wege odkrycia kulinarne :).

Tak więc w ramach nadrabiania zaległości na blogu sobotnia wegańska pizza. Przed chwilą przypadkowo zobaczyłam na facebooku u pewnej weganki.. jest to tak zwana pizza z niczym (bo bez sera) :D.

Chwila zastanowienia przed rozpoczęciem gotowania..

Weganie w kuchni

I tym razem ciasto na pizzę robił Piotrek, z kupionej specjalnej mąki na pizzę (w której były już zawarte drożdże i inne cuda) i według przepisu na opakowaniu tej mąki. Wyszło ostatecznie w miarę ok, ale musieliśmy mocno zmodyfikować ten przepis, żeby ciasto miało odpowiednią konsystencję – nie wiem jak to się stało :)).

Wegańska pizza

Osobiście nie jestem entuzjastką takich wynalazków, myślę, że lepsze ciasto wychodziło nam ze zwykłej mąki i na to ciasto podaję przepis:

Składniki na ciasto do pizzy:

  1. Ok. 2 szklanki zwykłej białej mąki
  2. Ok. 0.5 szklanki wody
  3. 20g świeżych drożdży
  4. pół łyżeczki soli
  5. pół łyżeczki cukru
  6. 3 łyżki oleju lub oliwy

Składniki na sos pomidorowy:

  1. Opakowanie pomidorów z puszki lub 2-3 świeże podmidory
  2. Ząbek czosnku
  3. Zioła prowansalskie wedle uznania
  4. Sól i pieprz do smaku

Od pomidorów odcinamy twarde „dupki”, przeciskamy ząbek czosnku przez praskę, dodajemy ziół i soli do pieprzu. Wszystko rozgniatamy widelcem lub blenderem. Wrzucamy na patelnię i gdy zgęstnieje do odpowiedniej konsystencji zdejmujemy z ognia.

Robimy zaczyn drożdżowy (rozgniatamy drożdże z cukrem i dodajemy ciepłej wody i 4 łyżki mąki. Czekamy aż wyrośnie pod przykryciem ok kwadrans – w tym czasie możemy kroić warzywa na pizzę). Dodajemy zaczyn drożdżowy do mąki z solą i oliwą i zagniatamy całość. Ciasto powinno być elastyczne, mieć nieco śliską powierzchnię (dzięki olejowi) i nie przywierać do rąk. Zostawiamy na jakieś 10 min pod ściereczką i przygotowujemy do końca składniki na pizzę. U nas było to:

  1. Pieczarki (podsmażone na patelni wcześniej)
  2. Pomidory
  3. Cukinia
  4. Oliwki
  5. Papryka (głównie na części Piotra – dla mnie fuu :D)
  6. Trochę brokuła

Wegańska pizza przed upieczeniem

Ciasto rozwałkujemy na okrąg.. lub prostokąt i wrzucamy na blachę. Podpiekamy w piekarniku ok 5min w 240*C żeby wytworzyła się delikatna „skorupka”. Jeśli od razu posmarujemy sosem i posypiemy składnikami ciasto przejdzie wilgocią i się nie upiecze.

Gdy ciasto się trochę podpiecze wyciągamy je i smarujemy sosem pomidorowym i posypujemy składnikami.

Wrzucamy do piekarnika na kolejne ok. 10min w tej samej temperaturze (240*C).

Wegańska pizza

Smacznego 😉

Intensywnie kolorowa surowa sałatka letnia

Od takich kolorów aż się chce żyć. Byliśmy z Piotrkiem na pobliskim bazarku po warzywka i nie da się ukryć – marchewki z barazku a marchewki z Auchan, różnica jest bardzo duża (niestety również w trwałości, te z auchan mogą leżeć wieczność, ale przecież nie ma potrzeby przechowywać długo marchwi – trzeba ją jeść!)

Sałatka warzywna

Składniki na sałatkę warzywną:
– 1 młoda cukinia
– 2 pomidory
– 2 marchewki
– kilka liści botwinki / sałaty / szpinaku
– 3 rzodkiweki
– papryka
– olej zimnotłoczony nierafinowany (najlepiej taki, ale jeśli nie ma, to może być zwykły kujawski)
– makaron (np. pełnoziarnisty, my akurat użyliśmy trzy kolorowy)

Sałatka warzywna

Sposób przygotowania:
Proporcje najlepiej ułożyć wedle własnego uznania i w zależności jakie warzywa najbardziej lubimy. Makaron gotujemy według instrukcji na opakowaniu. Wszystkie warzywa kroimy i mieszamy ze sobą. Zarówno cukinię jak i marchewkę jedliśmy na surowo w sałatce i… zakochałam się w młodej surowej cukini! Bardzo ciekawy smak, delikatny i pyszny.

Na koniec polewamy sałatkę olejem, dla lepszego wchłaniania się witamin oraz by była bardziej treściwa. Osobiście polecam zimnotłoczony olej kokosowy – jest bezsmakowy i bezzapachowy w przeciwieństwie do innych olei zimnotłoczonych, które mają intensywny smak, który nie każdy może polubić (ja akurat jeszcze całkiem lubię lniany).

Bardzo fajna na lekki obiadek w upalne dni, czy też na kolację.

Wegański murzynek z owocami

Jest to zwykłe ciasto czekoladowe, z rodzaju tych, które kiedyś bardzo lubiłam w wersji klasycznej z jajkami… okazuje się, że bez jajek wychodzi w zasadzie takie samo.

Nawet jeszcze gdy jedliśmy nabiał zauważyłam, że jajka jednak nie są tak istotne dla ciast. Wielokrotnie zmniejszałam ilość jaj w przepisach np. z 8 do 2 i ciasto mimo tego wychodziło, a wręcz było lżejsze i przyjemniej się je jadło. Jak się okazuje, można też zupełnie zrezygnować z jaj w przepisie, jest to pewien szok.

Ciasto czekoladowe bez jaj

Składniki na wegańskie ciasto czekoladowe bez jaj

  1. 1.5 szklanki mąki pszennej białej
  2. 1.5 szklanki mąki pełnoziarnistej
  3. 3/4 szklanki cukru brązowego lub białego (mniej lub więcej w zależności czy owoce mamy słodkie czy kwaśne)
  4. 2 szklanki mleka roślinnego (u mnie owsiane home made, nawet nie oczyszczone z otrębów)
  5. 4 łyżki kakao
  6. 1.5 łyżeczki sody
  7. szklanka oleju
  8. opcjonalnie aromat waniliowy
  9. drylowane wiśnie, maliny, brzoskwinie, borówki – dowolnie. Ja dałam ok 30-40dag wiśni

Sposób przygotowania
Ciasto jest z rodzaju tych banalnie prostych „zamieszaj, wrzuć do piekarnika i wróć za pół godziny”. Składniki sypkie mieszamy w jednej misce, składniki płynne w drugiej. Mieszamy sypkie z płynnymi do połączenia się w miarę jednolitą masę. Wylewamy część ciasta na wysmarowaną tłuszczem blachę, posypujemy owocami. Wylewamy drugą część ciasta i posypujemy drugą częścią owoców. Pieczemy ok 30min w tempetaturze 180*C.

Ciasto możemy posypać płatkami migdałów lub polewą czekoladową.

Czy liście rzodkiewki są jadalne?

Najwyraźniej tak! Mój ukochany znalazł w sieci przepis na pesto z liści rzodkiewki na blogu veganicious i musieliśmy go wypróbować. Pesto okazało się wyśmienite, znacznie lepsze niż z rukoli, które kiedyś robiłam.

pesto z liści rzodkiewki

Przepisu nie modyfikowaliśmy, jest dokładnie taki jak na blogu veganicious (poza brakiem oliwek, których akurat nie mieliśmy) czyli:

  1. liście z pęczka lub dwóch rzodkiewek (ze świeżymi jędrnymi liśćmi)
  2. garść orzechów włoskich
  3. 2 ząbki czosnku
  4. olej (ja dałam lniany tłoczony na zimno)
  5. 4- 5 świeżych rzodkiewek
  6. sól
  7. pieprz
  8. oliwki

Wszystko razem blenderujemy i dodajemy do ugotowanego makaronu. Sos ma fantastyczny zielony kolor. Myślę, że można by również zaszaleć z przyprawami np. kminkiem. Bardzo sycące i bardzo dobre :).

pesto z liści rzodkiewki

Moje najczęstsze wege śniadanko

Owsianka, czyli bomba witaminowo energetyczna :). Płatki owsiane są idealne na pierwsze śniadanie, energia w nich zawarta uwalnia się powoli i daje uczucie sytości na długi czas, zapewniając organizmowi dobry start na początku dnia.

Moim najczęstszym śniadaniem jest właśnie owsianka z owocami. Najbardziej smakuje mi w takiej formie:

Składniki:

  1. Szklanka płatków owsianych
  2. Jeden banan
  3. Owoce np. truskawki, maliny, jabłko, winogrona, rodzynki
  4. Nasiona i / lub orzechy np. migdały, sezam, słonecznik, nerkowce, wiórki kokosowe
  5. cynamon

Sposób przygotowania
Płatki owsiane zalewam wrzącą wodą mniej więcej do poziomu płatków. Banana kroję na kawałki. Wrzucam płatki i banana do blendera i dolewam wody by stworzyć gęstą masę o konsystencji jogurtu. Dodaję cynamon i blenderuję. Przelewam do miski, kroję dodatkowe owoce, dodaję nasiona (to co aktualnie jest w szafce) i doskonałe pożywne śniadanie jest gotowe :).

Przepis bardzo prosty, można go zrobić z dowolnych owoców jakie się akurat znajdują w domu. Jeśli potrzebujemy bardziej pożywnego śniadania możemy łatwo to kontrolować, dodając po prostu więcej rzeczy do naszej owsianki, jeśli coś lekkiego możemy poprzestać na płatkach z jakimiś lekkimi owocami (np. pomarańczą).

Pasta z bobu do kanapek

Tak naprawdę zrobił ją mój chłopak, jest bardzo smaczna :). W sam raz do ciemnego lub półciemnego chleba z pomidorkiem lub bez. Mniam.

Składniki:

  1. Bób
  2. Cebula
  3. Przyprawy (sól, pieprz, ew. oregano, bazylia)
  4. Olej
  5. Sok z cytryny

Sposób przygotowania:

Bób gotujemy do miękkości, cebulkę kroimy w drobniutką kostkę i podsmażamy lub nie (my mieliśmy nie podsmażaną). Po ugotowaniu bobu obieramy go z łusek, potem ugniatamy widelcem lub blenderem na gładką masę. Dodajemy olej, troszkę soku z cytryny i przyprawy wedle uznania i już 🙂 Pyszna pasta gotowa do smarowania kanapek! 🙂

Domowe mleko sojowe i arachidowe (lub z dowolnych innych orzechów)

Póki co kupne mleka roślinne są niestety bardzo drogie w Polsce (póki co, bo koszt ich produkcji jest bardzo niski w porównaniu do krowiego) i gdybyśmy chcieli kupować je tak często jak kupowaliśmy mleko krowie, bardzo znacząco obciążyło by to nasz domowy budżet. Na szczęście można też te mleka przyrządzić w domu. Okazuje się to bardzo proste i łatwe, a zajmie nam nie więcej niż czas potrzebny na ugotowanie brązowego ryżu (30 min).

Mleko arachidowe

Składniki:

  1. 1 szklanka orzechów
  2. 4 szklanki wody

Potrzebne będą:

  1. Blender
  2. Gaza opatrunkowa
  3. Szklanka
  4. Dzbanek, butelka lub miska

Sposób przygotowania:

Orzechy namaczamy na noc lub ok 3h w wodzie, by nieco zmiękły i łatwiej było blenderowi się z nimi rozprawić. Wrzucamy je po namoczeniu do blendera i dolewamy tyle wody by na szklankę orzechów przypadało ok 4 szklanki wody.

Włączamy blender i pozwalamy mu się rozprawić z orzeszkami. Następnie nakładamy gazę na dzbanek / miskę / garnek do którego będziemy przelewać nasze mleko. Przelewamy mleko przez tą gazę, będą się na niej zbierać pozostałości orzeszków. Odciskamy z resztek mleka to co nam się zebrało na gazie. W efekcie powinno nam powstać ok litra mleka roślinego i szklana „okary” orzeszkowej. Możemy dodać ją do naleśników, wegańskich muffonów czy wegańskich kotletów np. z kaszy lub ryżu.

Mleko orzechowe domowej roboty ma to do siebie, że się rozwarstwia gdy stoi dłuższy czas. Jest to związane z dużą zawartością tłuszczu w orzechach (mleko sojowe już się tak nie zachowuje), żeby tego uniknąć należałoby dodać do niego jakiś emulgator. Mi jednak to rozwarstwianie nie przeszkadza, nie dzieje się to aż tak szybko i można spokojnie pomieszać by wróciło do jednolitej konsystencji.

Mleko u nas stało max 3 dni, domowej roboty bardzo szybko schodzi (nie szkoda go, tak jak tego za 8zł / litr :D).



Mleko sojowe

Składniki:

  1. Filiżanka suchych nasion soi
  2. 4 szklanki wody

Potrzebne będą:

  1. Blender
  2. Szklanka
  3. Garnek
  4. Dzbanek o poj. ok litra lub większy
  5. Gaza opatrunkowa

Sposób przygotowania:

Przygotowanie mleka sojowego jest troszkę bardziej skomplikowane niż mlek orzechowych, jednak nadal łatwe i możliwe do wykonania dla każdego.

Najpierw namaczamy soję na noc. Z ok filiżanki powinna nam się zrobić pełna szklanka soi lub nawet więcej. Odlewamy wodę w której się moczyła przez noc, wrzucamy do blendera z 4 szklankami wody. Blenderujemy na gładką masę. Przesączamy przez gazę by oddzielić tzw. okarę od mleka. Wylewamy odsączone mleko do garnka. Gotujemy aż zacznie się unosić piana i mleko będzie chciało wykipieć. Wtedy dolewamy trochę zimnej wody, piana opadnie. Pozwalamy mu dochodzić do wrzenia i unoszenia się piany 3 do 5 razy (dzieje się to dość szybko).

Wyłączamy ogień i mleko mamy gotowe. Mi nigdy jeszcze nie zajęło to więcej czasu niż 30 min, a w czasie gdy mleko się gotuje możemy robić inne rzeczy w kuchni – nie trzeba stać nad nim cały czas, tylko obserwować czy nie zaczyna kipieć.

Mleko sojowe zachowuje się i smakuje identycznie jak sklepowe. Można dodać troszkę miodu, cukru czy np. syropu z agawy (polecam) do dosłodzenia.



Z okary jaka nam została można zrobić kotlety, dodać do ciasta etc. Zawiera bardzo dużo białka, tylko trzeba ją poddać obróbce termicznej – to w zasadzie surowa soja, na surowo może spowodować nieprzyjemności żołądkowe.

Takie mleko może postać w lodówce kilka dni, ale z doświadczenia wiem, że raczej szybko schodzi. Koszt filiżanki soi to 1-2zł i wychodzi nam z tego ponad litr mleka :).